Ludzie bez znaczenia: Barbara Pym "Quartet in Autumn"
The point about Miss Crowe and Miss Ivory, whom we are met together to honour today, is that
nobody knows exactly, or has ever known exactly, what it is they do
(sprawy z Panną Crowe i Panną Ivory, którym dziś oddajemy honory, mają się tak,
że nikt nie wie i nigdy nie wiedział, czym one tak naprawdę się zajmują (tłum. własne))
Barbara Pym „Quartet in Autumn”, Str 87
Dobra wiadomość jest taka, że po początkowym zniechęceniu
szybko nie było śladu. Gorsze wieści są takie, że nie do końca mogę tę książkę uznać
za czytaną we wrześniu. Co ja mówię, w ogóle nie powinnam tego robić. Ale że
lubię robić to, czego nie powinnam, to teraz właśnie mam zamiar niej opowiedzieć.
Książkę dobrałam na spinsterski wrzesień idealnie, bo
starych panien jest w niej na bogato. Jej główni bohaterowie, to cztery samotne
starsze osoby pracujące w jednym z londyńskich biur, gdzieś w latach 70tych
ubiegłego wieku. Ich praca jest mało interesująca, ważniejsze jest to, że dwoje
z nich idzie na emeryturę. Konkretnie, są to 2 „stare panny”, mieszkające
osobno i samodzielnie. Panowie jeszcze zostają na swoich, nieistotnych,
stanowiskach. I tak, mogłoby się wydawać, że w życiu tych osób niewiele się
dzieje. Tymczasem, mówię szczerze, czytałam o nich z wypiekami na twarzy. Bo to właśnie ci samotnicy, dziwacy,
niedostosowani i niezsocjalizowani, mają w swoim codziennym życiu
najdziwniejsze tajemnice, są najbardziej nieprzewidywalni i potrafią zaskoczyć
swoimi pomysłami.
Pozostaje mi tylko żałować, że nikt dotąd nie uznał powieści
Barbary Pym za godne udostepnienia polskim osobom czytającym i nie wydał ich
przetłumaczonych na nasz język. Cóż, widocznie zdaniem naszych wydawców książki
o niemłodych ludziach, w przeciwieństwie do dzieł YA, są kompletnie niewarte uwagi.
Komentarze
Prześlij komentarz