Hała i chwała 2025, czyli książkowe podsumowanie roku
Podsumowanie zeszłorocznych czytań muszę rozpocząć gromkim odtrąbieniem sukcesu: na okolicznościowej fotce z przeczytanymi lekturami nie mogę pokazać książek najgorszych. dlaczego? Bo, tadadam, tych książek nie mam! Wszystkie zeszłoroczne książki najgorsze są niemoje, były pożyczone z biblioteki. Mam zero inwestycji w buble wydawnicze do zapisania w rubryce strat poniesionych minionego roku. Czasu tez niewiele zmitrężyłam na nie, bo porzuciłam te książki grubo przed dobrnięciem do ostatniej strony. Zasada, że to co przeboje bookemdiów tekstem miałkim się okazują, wciąż działa i to z nawiązką. Na podium książek najgorszych bezapelacyjnie ląduje u mnie hit autorstwa Marty Bijan pt "Muchomory w cukrze”. Już pierwsze zdania książki zaskoczyły mnie intensywnością zwartej w nich grafomanii. Do tego stopnia, ze po dwóch stronach przestałam książkę czytać a zaczęłam kartkować, w poszukiwaniu tajemnicy jej popularności. Żadnego sekretu jednak nie znalazłam, za to natknęłam się na pr...