Chłopak z PRLu: Maciej Hen "tratwa z pomarańczami"
Co to znaczy Polak, przekonałem się naocznie, gdy miałem niecałe cztery lata, kiedy pojechaliśmy cała rodziną do Pragi, gdzie tata miał jakieś swoje ważne sprawy i tam znaleźliśmy się wśród ludzi, którzy Polakami nie byli-bo nie mówili po polsku. Więc Polak-jasne, ale co to Żyd? Nie wiadomo. Maciej Hen "tratwa z pomarańczami", Str 16 Mam taką przypadłość, od zawsze, że kocham zaglądać ludziom w okna, a jeszcze bardziej lubię zaglądać im w domy i mieszkania. Lata temu, będąc dziewczęciem, co usiłuje się utrzymać z pracy rąk własnych na obcej ziemi, z entuzjazmem podjęłam się pracy sprzątaczki. Dzięki temu zajęciu mogłam bezkarnie zaglądać we wszystkie zakamarki domostw tubylców. Że przy tym musiałam się naszorować, nazamiatać, namachać mopem, to już inna sprawa. Jakby nie było, wszystko ma swoją cenę! Dlatego z wielkim entuzjazmem biorę się za książki, co są jak klucze do cudzych mieszkań. Tratwa z pomarańczami zdawała się być jedną z nich. Oferowała nie tylko wędrówkę p...