Pisarz opowiada: "Książka moich wspomnień” Jarosława Iwaszkiewicza
Chude, wielkie, brzydkie i nieporadne chłopczysko, jakie w tym dniu wyszło na ulice Warszawy, miało w sobie tyle nieśmiałości, a jednocześnie takie było kanciaste, że od razu potrafiło do siebie zrazić wszystkich, z którymi zaczęło się stykać. Orzeszkowa nazwałaby mnie w tej epoce „dzikim”- i rzeczywiście byłem trochę dziki i głęboko prowincjonalny. Jarosław Iwaszkiewicz „Książka moich wspomnień” str 194 Na początku były do czytania w tle, tak po 3 strony wieczorem przed snem, na ukojenie i uśpienie. Po miesiącu jednak Wspomnienia Iwaszkiewicza awansowałam z roli książkowej melisy na lekturę przewodnią. Po części dlatego, że szybko skończyłam inną wyśmienitą rzecz, a po części dlatego, że akcja wspomnień przesunęła się z lat dziecinnych w kresowych dworkach na czas młodzieńczych przygód w literackim światku międzywojennej Warszawy. A to mnie zawsze ciekawi, ba, ekscytuje wręcz, takie opowieści o literackich gwiazdach, nawet jak są sprzed wieku. Zwłaszcza gdy pis...