Posty

Tego nie czytajcie! Najgorsze książki roku 2022

Obraz
  -To raczej ciężka historia -Tak. Jak ping-pong Banana Yoshimoto „N.P.”, Str 60 6 stycznia, czas rozwiesić nowe kalendarze, przynieść pudła na choinkowe bańki. Czas zdemontować resztki 2022. Częścią tego rytuału są podsumowania. Nie mam pojęcia dlaczego. Rozumiem ich  potrzebę w księgowości i innych biznesowych działaniach. Ale w czytaniu? Może dzięki temu czytanie awansujemy do czynności równie poważanych jak zarabianie pieniędzy? A jak się da zrobić wykaz zysków i strat, to znaczy, że one faktycznie były. Jeśli zysk ma być jedynym miernikiem wartości danego działania, to spieszę go tu dostarczyć. Dziś w ofercie mam wykaz książek najgorszych. Dzięki niemu zyskasz informacje niezbędną do unikania straty pieniędzy i czasu na książki niewarte inwestycji. Moja strata niech będzie twoim benefitem, moja miła, cierpliwa osobo czytająca! No dobra, ad rem, przecież nikt nie przychodzi żeby czytać moje rozkminy, prawda ? (tu oczekuję gorących zaprzeczeń, ciepłych słów oraz stanowcz

Werterka z Pragi

Obraz
  Się śmiejemy, bo wymyślamy, że powinnam pójść na plac Wacława i po prostu się wydrzeć „Halo, jest tu ktoś do wzięcia?” Tereza Semotamova „W Szafie”, Str 109   Szafa to mój ulubiony mebel. Oczywiście regał z książkami też, ale on ma  inny charakter. Szafa jest bardziej tajemnicza, skrywa niespodzianki, o czym przekonałam się już w dzieciństwie. Kiedy babcia lub mama wydobywały z niej dobrze ukryte prezenty urodzinowe czy choinkowe.  Pamiętam też moje oburzenie, gdy goszcząca u mnie kuzynka nagle otworzyła moją szafę, bo chciała sprawdzić, czy mam porządek (nie miałam, oczywiście!). Stało się to lat temu dwadzieścia, a ja wciąż cierpię. Nie z powodu ujawnienia bałaganu, ale z powodu poważnego naruszenia mojej prywatności. Szafa to też wdzięczny temat literacki. Udowodniła to kiedyś   Tokarczuk w niewielkim opowiadaniu. Jednym słowem szafa kusi mnie od zawsze na wiele sposobów. Dlatego nie mogłam się oprzeć tej książce. O kobiecie, co zamieszkała w szafie. Dla mnie pomysł wspaniał

Wszystkie odloty Bawołka

Obraz
  Nic na siłę, do wszystkiego należy podchodzić po swojemu, sposobem, tak robić, by jak najmniej sił zużywać, a być o krok dalej od wszystkich. Waldemar Bawołek „Skrawki dla Iriny”,   Str 57     Kolejny Bawołek mnie skonfundował kompletnie. Od razu wyjaśnię,   że nie o samą narracje mi chodzi. Występowanie trzech osób opowiadających jest dla mnie zrozumiałe. Raz jest to Waldemar stworzony na potrzeby miejscowej społeczności i pracy zarobkowej. Raz jest to Pisarz, czyli nie Waldemar, a gnuśny literat, stworzony na potrzeby wydawnictwa, czytelników i samego autora. Raz jest to tzw wszechwiedzący narrator, stworzony głównie z potrzeby napisania książki. I to mnie zupełnie nie dziwi, takie rozstrojenie pisarskiej jaźni na trzy osoby. Boh trojcu lubit, mnie też się ona podoba, zwłaszcza w formie serwowanej przez Bawołka. Dla mnie zaskoczeniem jest pomieszanie konserwatywnego (nie chcę powiedzieć „dziaderskiego”, choć wiele osób pewnie użyłoby tego określenia) podejścia do kobiet i

Herbatka z Miss Marple

Obraz
  W holu siedzi stara panna o uroczej, łagodnej twarzy, jej rozum zna wszystkie tajniki duszy ludzkiej i przyjmuje je jako rzecz codzienną. Osoba ta nazywa się panna Marple. Agatha Christie „Noc w bibliotece” Str 94   Gdy Tylko zaczyna pachnieć jesienią, wieczory robią się chłodne, dni krótsze, piję częściej gorącą herbatę. I szukam do tej miłej czynności towarzystwa. Często znajduje je w Pannie Marple, kompance sympatycznej i niezawodnej. Na dodatek przekonałam się podczas ostatniego z nią spotkania, że mamy więcej wspólnych tematów, niż by się wydawało. Dlaczego? Bo okazało się, że Panna Marple jest sufrażystką! Oczywiście nie oświadcza tego bezpośrednio, ale podczas niejednej rozmowy przemyca treści i przekonania, świadczące o tym, że różnice społecznej pozycji kobiet i mężczyzn zauważa i są jej nie w smak. Wyśmienitą okazję do wyjawienia tych poglądów Panna Marple znajduje w trakcie śledztwa w sprawie zabójstwa pewnej młodej kobiety. Będącej, jak ujawnia dochodzenie, ulub

Gradiva

Obraz
  Historia niezasłużenie schwytała Galę w swoje sidła Dominique Bona „Gala, niebezpieczna muza”, nStr 322   O Matyldo, Matronko Ubogich! Spraw, bym nigdy więcej nie wydawała pieniędzy na tak kiepską prozę!  Czuwaj nad moimi decyzjami w empikach i innych książki sprzedających przybytkach. Nie pozwól mi poddać się popandemicznej lub innej euforii. Do tego stopnia, bym książkę o niesprawdzonej jakości tekstu kupiła w cenie okładkowej. Matyldo droga, otwórz mi oczy, włącz rozsądek w chwili, gdy sięgam po wydawnicze nowości. Strzeż mnie, strzeż przed zużywaniem skromnych zasobów finansowych na lektury  jakości nieprzedniej! Matylda chyba miała wolne w dniu kiedy po raz pierwszy poszłam bez maseczki do sklepów. Albo imała się pilniejszych zajęć. Coś sprawiło, że nie chroniła mnie, gdy chwyciłam w ręce biografię Gali, rzuciłam okiem do jej wnętrza i podekscytowana fragmentem tekstu o dadaistach, pobiegłam do kasy. Kilka tygodni potem, gdy rozpoczynałam na spokojnie czytanie o Gali  

Zbyt piękna babranina

Obraz
  Ty patrz, Kaziu: mały babrze się w języku! Michał Witkowski „Tango”, Str 252 Kto mnie zna ten wie, że po   kryminały sięgam zaledwie kilka razy do roku. W tym obowiązkowo po jeden latem i po jeden jesienią. Jeden ma być dla ochłody, drugi na sezonowy katar. Jeden ma dać zajecie na czas wakacji, drugi na czas smarkania. Wybór jest niełatwy i bywa chybiony. Czasem zawodzi nawet Agata Christie czy Marta Grimes . Nowości, wszelkich Mrozów i Chmielarzy unikam, więc zupełnie brak mi rozeznania co teraz modne i popularne. Ale w tym roku było inaczej. W tym roku na wakacyjny kryminał wybrałam nowość właśnie. Czyli Tango Witkowskiego. Dlaczego?   Bo pisanie Witkowskiego wielbię. Tango również. Dwudziestolecie międzywojenne także. Otrzymanie tego wszystkiego w jednym pakiecie było spełnieniem marzeń. Co prawda zestaw został ozdobiony wątpliwej urody okładką, z ukwieconym kościotrupem w roli głównej, ale trudno. Przecież to po treści ocenia się książkę.   A ta była początkowo zaskocz

Dżin w księgarence

Obraz
  Niebo zaglądało w głąb moich oczu. Pod wpływem jego piękna chciałam powiedzieć „Dlaczego nie zostaniecie ze sobą, aż wam się znudzi?? Wtedy po prostu się rozstaniecie”   Banana Yoshimoto „N.P.”, str 60 Zapodziałam gdzieś japońską mitologię i nie mogę sprawdzić jaki demon mnie opętał, że kupiłam N.P. Banany Yoshimoto. A jakiś musiał, jestem pewna. Wspierany przez słowiańskie chochliki, krążące w   popandemicznym i niefiltrowanym przez maseczkę powietrzu. Całe to towarzystwo zebrało siły   i otumaniło mnie do tego stopnia, że nabyłam lekturę zupełnie dla mnie nieodpowiednią. Niestety przekonałam się o tym rok po przyniesieniu książki do domu, więc o zwrocie nie mogło być mowy. Nippoński demon przyczaił się z książką w rogu regału i czekał na stosowny moment. Wreszcie, gdy skończyłam czytać Empuzjon, demon ów, naśladując głos dolnośląskiej wiedźmy, zaczął mi szeptać do podświadomości, że teraz właśnie, koniecznie, musze sięgnąć po N.P. i zacząć czytać. Posunął się nawet do tego, ż

żyjący książkami

Obraz
  Kiedy trafiam do biblioteki, dowolnej biblioteki, mam poczucie, ze zostałem przeniesiony do czysto werbalnego wymiaru za sprawą prestidigitatorskiej sztuczki, której istoty nigdy nie pojmę. Wiem, że moja historia znajduje się w całości gdzieś tu, na tych półkach, i jedyne, czego mi potrzeba do jej odnalezienia, to czas i trochę szczęścia. Alberto Manguel „Pożegnanie z biblioteką. Elegia z dziesięciorgiem napomknień”   Str 14 Przyjemnie jest dostać w prezencie lekturę zawierającą refleksje, iż podarowanie książki to „najwyższy akt zażyłości i zaufania” (tamże, str 16) . Lekturę, zarówno wyglądem jak treścią, zaspokającą wymagania tak wybrednej czytelniczki jaką się z biegiem lat staję. Już forma książki wzbudziła mój zachwyt. Szara jak papier pakowy okładka, minimalistyczny styl, wreszcie tytuł wypisany czcionką przypominającą tą niegdyś używaną na kartach bibliotecznych, wszystko to sugerowało, że będę miała do czynienia z tekstem ambitnym i oryginalnym. I tak było rzeczywiście