rzeczne rewiry: "Syreny mają ości" Aleksandry Zielińskiej
Moja pierwsza powieść wyrosła z gniewu i tęsknoty za matką, wymyśloną lub prawdziwą, matki to przecież fikcje. Aleksandra Zielińska „Syreny mają ości”, Str 61 Bohaterka tej książki, Zofia, ma imię przeczące jej charakterowi: można o niej powiedzieć wiele, ale nie to, że jest mądra. Tu mam odruch niczym Carrie Bradshaw, by włączyć z offa swoją narrację i oświadczyć: to ciekawe, jak współczesna liter utrą, łącznie z tą aspirującą do miana feministycznej, unika lansowania mądrych, inteligentnych kobiet. Czarownice, wariatki, ofiary, nimfomanki, oto najlepsze typy na protagonistki czytanych w Polsce książek. Zrównoważone i rozsądne dziewczęta oraz kobiety są wyjątkowo u nas niemodne, co jest chyba racjonalnym uzasadnieniem braku tłumaczeń tych dziel literatury brytyjskiej, gdzie takie postaci grają główną role. No ale czas zamknąć okienko z Carrie i powrócić do naszych Syren, bohaterek najnowszej książki Aleksandry Zielińskiej. Ich losy poznajemy dzięki już ws...