Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2026

Rok 1956: "Symultana" Mariusza Czubaja

Obraz
  Pionier, proszę pana, nie jest żadnym parszywym radioodbiornikiem.-Sprzedawca silił się na spokój. – To wysokiej klasy produkt socjalistyczny. Proszę jeszcze raz, bo chyba nie zrozumiałem. Co się Panu w nim nie podoba? Mariusz Czubaj „Symultana”,   Str 76 Komu się podoba zaglądanie w głęboki PRL, ten powinien bez wahania wskoczyć w najnowszy kryminał Czubaja. Oznajmiam z satysfakcją osoby, co właśnie tego dokonała i teraz napawa się wspominaniem zebranych w trakcie czytania wrażeń. A zapowiadało się średnio, bo pierwsza scena książki to szachowa Symultana, gdzie smutni panowie przestawiają piony, próbując sil w potyczce z mistrzem. Ale, na szczęście dla mnie, to tylko rozgrzewka przed zupełnie inną grą. Szpiegowską, prlowską, z jazzem w tle, powidokiem Bieruta, Gomułki i Chruszczowa, a także  Hłaski, Komedy i Tyrmanda. Ten ostatni zwłaszcza mocno rządzi w książce, a właściwie jego Zły, co krąży jak duch po kartach powieści, raz występując pod właściwą sobie postac...

Orlanda w to nie mieszać: "Źródło Samotności" Radclyffe Hall

Obraz
  Anna z boleśnie urażoną dumą siedziała w swojej przestronnej bawialni o pięknych proporcjach, drżąc z lęku przed zawoalowanymi pytaniami sąsiadów i złowróżbnym milczeniem męża. Dawna awersja, którą odczuwała do swego dziecka, powróciła niczym nieczysta dusza, która przygarnęła do siebie jeszcze siedem bardziej niegodziwych  Radclyffe Hall "Źródło Samotności" , str 144 Zabierałam się do tej książki, przekonana, że będę miała w czytaniu saficką wersję Wichrowych Wzgórz. To przekonanie nie opuszczało mnie do połowy książki. Stare domostwo, rozrywki arystokracji, dziecięce zabawy pod okiem guwernantki, miały niezaprzeczalnie urok wiktoriańskich powieści angielskich. Retro styl, no trudno, w końcu to romans z początku ubiegłego wieku, mówiłam sobie, czytając dramatyczne opisy poczynań młodej arystokratki, co wolała być chłopcem, ale nie było jej to dane. Opisy polowań  na lisa i pomiatania służbą mocno nadwyrężyły moją cierpliwość, ale postanowiłam wytrzymać. I wytrzymałam...

Chłopak z PRLu: Maciej Hen "tratwa z pomarańczami"

Obraz
Co to znaczy Polak, przekonałem się naocznie, gdy miałem niecałe cztery lata, kiedy pojechaliśmy cała rodziną do Pragi, gdzie tata miał jakieś swoje ważne sprawy i tam znaleźliśmy się wśród ludzi, którzy Polakami nie byli-bo nie mówili po polsku. Więc Polak-jasne, ale co to Żyd? Nie wiadomo. Maciej Hen "tratwa z pomarańczami", Str 16 Mam taką przypadłość, od zawsze, że kocham zaglądać ludziom w okna, a jeszcze bardziej lubię zaglądać im w domy i mieszkania. Lata temu, będąc dziewczęciem, co usiłuje się utrzymać z pracy rąk własnych na obcej ziemi, z entuzjazmem podjęłam się pracy sprzątaczki. Dzięki temu zajęciu mogłam bezkarnie zaglądać we wszystkie zakamarki domostw tubylców. Że przy tym musiałam się naszorować, nazamiatać, namachać mopem, to już inna sprawa. Jakby nie było, wszystko ma swoją cenę! Dlatego z wielkim entuzjazmem biorę się za książki, co są jak klucze do cudzych mieszkań. Tratwa z pomarańczami zdawała się być jedną z nich. Oferowała nie tylko wędrówkę p...