Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2026

Ludzie bez znaczenia: Barbara Pym "Quartet in Autumn"

Obraz
  The point about Miss Crowe and Miss Ivory, whom   we are met together to honour today, is that nobody knows exactly, or has ever known exactly, what it is they do (sprawy z Panną Crowe i Panną Ivory, którym dziś oddajemy honory, mają się tak, że nikt nie wie i nigdy nie wiedział, czym one tak naprawdę się zajmują (tłum. własne)) Barbara Pym „Quartet in Autumn”, Str 87 Czas się przyznać do małego oszustwa…  Dlaczego teraz? Bo jest wrzesień, miesiąc akcji #spinsterseptember, organizowanej przez sympatyczna Irlandzką Czytelniczkę o nicku @pear.jelly. Jest to chyba jedyne wyzwanie bookmediowe w jakim biorę od kilku lat udział. W tym roku przygotowałam się super. Książkę na tę akcję kupiłam jeszcze początkiem czerwca. Tylko, że zamiast ją zachomikować, nie wytrzymałam i zajrzałam na pierwszą stronę. Nie była porywająca, więc by sprawdzić jak długo utrzyma się mój zawód, czytałam dalej. W rezultacie skończyłam całość przed początkiem lata! Dobra wiadomość jest taka, ż...

Pisarz opowiada: "Książka moich wspomnień” Jarosława Iwaszkiewicza

Obraz
  Chude, wielkie, brzydkie i nieporadne chłopczysko, jakie w tym dniu wyszło na ulice Warszawy, miało w sobie tyle nieśmiałości, a jednocześnie takie było kanciaste, że od razu potrafiło do siebie zrazić wszystkich, z którymi zaczęło się stykać. Orzeszkowa nazwałaby mnie w tej epoce „dzikim”- i rzeczywiście byłem trochę dziki i głęboko prowincjonalny.   Jarosław Iwaszkiewicz „Książka moich wspomnień” str 194 Na początku były do czytania w tle, tak po 3 strony wieczorem przed snem, na ukojenie i uśpienie. Po miesiącu jednak Wspomnienia Iwaszkiewicza awansowałam z roli książkowej melisy na lekturę przewodnią.   Po części dlatego, że szybko skończyłam inną wyśmienitą rzecz, a po części dlatego, że akcja wspomnień przesunęła się z lat dziecinnych w kresowych dworkach na czas młodzieńczych przygód w literackim światku międzywojennej Warszawy. A to mnie zawsze ciekawi, ba, ekscytuje wręcz, takie opowieści o literackich gwiazdach, nawet jak są sprzed wieku. Zwłaszcza gdy pis...

Hercules i upał: "Czarna Kawa" Agathy Christie

Obraz
  Co do mnie, jestem detektywem-ale tylko belgijskim. Mimo to, madame, my cudzoziemcy niekiedy znajdujemy właściwe rozwiązania Agata Christie "Czarna Kawa", str 65 Znowu ratowałam sie w czasie przymulenia, a ładniej mówiąc, łagodziłam mgłę mózgową,  kryminałem Christie. Choć tym razem przypadłość moja wywołało nie przeziębienie,  a fala upałów, to efekt był zadowalający. Poczułam, jak szare komórki mi pracują, choć wydawało mi się, że przeszły na standby. Ten dodatni wpływ miały na mnie tym razem przygody Poirota odkrywającego mordercę pewnego naukowca mieszkającego na angielskiej prowincji. Zagadka kryminalna okazała sie całkiem sprawnie skonstruowana, akcja biegła żwawo, a Mały Belg nadspodziewanie często wykazywał się poczuciem humoru. Jedyne czego mi tu brakowało, to opisy miejsc i osób. No ale książka podobno została przerobiona ze sztuki, więc tylko co nieco tekstu dodano między dialogi.  Lektura może nie dostarczyła mi zbyt wielu zachwytów, ale dała wytchnieni...