Pionier, proszę pana, nie jest żadnym parszywym
radioodbiornikiem.-Sprzedawca silił się na spokój. – To wysokiej klasy produkt
socjalistyczny. Proszę jeszcze raz, bo chyba nie zrozumiałem. Co się Panu w nim
nie podoba?
Mariusz Czubaj „Symultana”,
Str 76
Komu się podoba zaglądanie w głęboki PRL, ten powinien bez wahania
wskoczyć w najnowszy kryminał Czubaja. Oznajmiam z satysfakcją osoby, co właśnie
tego dokonała i teraz napawa się wspominaniem zebranych w trakcie czytania
wrażeń.
A zapowiadało się średnio, bo pierwsza scena książki to szachowa
Symultana, gdzie smutni panowie przestawiają piony, próbując sil w potyczce z
mistrzem. Ale, na szczęście dla mnie, to tylko rozgrzewka przed zupełnie inną
grą. Szpiegowską, prlowską, z jazzem w tle, powidokiem Bieruta, Gomułki i
Chruszczowa, a także Hłaski, Komedy i
Tyrmanda.
Ten ostatni zwłaszcza mocno rządzi w książce, a właściwie jego Zły, co krąży
jak duch po kartach powieści, raz występując pod właściwą sobie postacią
literackiego przeboju, to jako nośnik szpiegowskich szyfrów, to stając się
dybukiem wstępującym w ciało bohatera Symultany,
spokojnego na pozór antykwariusza Edwarda Abramowicza.
Z Abramowiczem
sprawa jest o tyle ciekawa, ze wziął udział już w poprzednim retro kryminale
Czubaja, czyli w Półmistrzu. Przyznaję, że zdążyłam już zapomnieć jaka rolę tam odgrywał, ale w niczym mi to
nie przeszkadzało, gdy czytałam o jego warszwskich przygodach. A ma ich bez
liku, bo jego misja odkrycia przyczyny licznych zgonów współpracowników
brytyjskiego wywiadu, robi się nie tylko mocno zagmatwana, ale i przybiera
nieoczekiwane formy.
Rzeczony Abramowicz bowiem ostatni raz widział stolicę w
roku 1939, wiec ledwo ja poznaje w roku 1956, a jego wędrówki po mieście maja w
sobie cos z surrealistycznej przygody wpół obudzonego lunatyka. Niby poznaje a
nie poznaje, niby wie, a się dziwi, a my przy nim i z nim.
Tło jest więc wyśmienite, wartość dodana jest dokładnie taka jaką cenię najbardziej,
a sama intryga kryminalna też niczego
sobie.
O czym z przyjemnością donoszę.
Komentarze
Prześlij komentarz