Podróże wyobraźni i kolekcjonowanie zwierząt szybko ją znudziły. Zdradzanie poważnego małżonka też przestało ją bawić, tak mizerna wolność jej nie wystarczała. Znowu więc zapragnęła czegoś nowego.
"Twarz muśnięta smutkiem" Gisele Prassinos, str 24
Bajka o sztucznej inteligencji i zmyślaniu miłości oraz dla miłości. Albo z niej.
W każdym razie ta książka, wydana w Polsce ponad 20 lat temu, miałaby teraz, gdy wszystko opatrzone hasłem AI wzbudza emocje, szanse na powodzenie. Tu od pierwszej strony wiemy, że bohater ma, jedyny na świecie, sztuczny mózg!
Tenże mózg doskonale radzi sobie z przetwarzaniem wiedzy i to jest dla jego właściciela najważniejsze. Natomiast zupełnie nie interesuje go ogarnianie zwykłego życia. Dlatego żonę wybiera bez zbędnych ceregieli, po jednym spojrzeniu na zdjęcie kandydatki na panią jego serca i domu.
Wybranką jest urocza młoda Essentielle, jak na solidną towarzyszkę życia przystało, kompletnie niezainteresowana nauką czy rozwojem swojego intelektu. Nudzi się więc dziewczyna niesłychanie w towarzystwie właściciela najdoskonalszego umysłu. Do tego stopnia, że prawie planuje uciec. Prawie, bo gdy już ma wprowadzić ten zamiar w życie, zauważa twarz swojego Partnera, muśniętą wzruszającym smutkiem.
No i od tego punktu historia robi sie szalona. Mechanizm mózgu pod wpływem jakby uczuć się psuje, a Essentielle postanawia za wszelką cenę doprowadzić do jego naprawy. Próby realizacji tego przedsięwzięcia doprowadzają do szeregu niesamowitych spotkań, podróży i sporej liczby absurdalnych opowieści i zabawnych dyskusji.
Streścić się tego nie da, zresztą, opowiadanie fabuły przeczytanych książek nigdy nie było celem moich tu notek. Chętnie za to powiem, że pod plątaniną niewiarygodnych historii można dojrzeć przypowieść o tym jak wielką rolę w tworzeniu uczuć ma siła wyobraźni.
Essentielle bowiem z coraz większą werwą plecie każdemu, kto chce słuchać, o tym jak mąż ją uwielbiał, jak wspaniale razem spędzali czas, jak wiele mieli wspólnych rytuałów. I sama zaczyna wierzyć w te wspomnienia. Czytelnik tymczasem dobrze pamięta, że kilkadziesiąt stron temu nic takiego sie nie wydarzyło.
Essentielle okłamuje samą siebie, buja też ile wlezie na temat przyczyn dziwnego zachowania małżonka, ba, często twierdzi, że łączy ją z nim zupełnie inna niż małżeńska relacja.
Głównym zarzutem, jaki mam wobec tego festiwalu zmyśleń, jest zbyt duża doza logiki i zbyt mała dawka surrealizmu. Dlatego nie mogę powiedzieć, że jest to równie dobre jak
"Trąbka do Słuchania" Carrington.
Za to puenta, czy jak kto woli, nauka z historii opowiedzianej przez Gisiele, wydała mi się w pełni satysfakcjonująca, o czym informuję triumfalnie.
Komentarze
Prześlij komentarz