Czarownica z przedmieścia: "The Witch", Marie Ndiaye
Jeśli chodzi o mojego ojca, podobnie jak teraz mój mąż, zawsze udawał że nie widzi jej mocy.
(tłum własne)
"The Witch", Marie Ndiaye, str 49
Czarownica, ale nie z tych co latają na miotle. Ona by nawet na miotłę nie wsiadła, tylko by jej do sprzątania użyła. Bo jest z niej czarownica wybrakowana, o mocy mniej niż średniej. Nawet przyszłości porządnie nie potrafi przewidzieć, a zmienianie postaci lub inne formy czarów w ogóle nie wchodzą w grę. Po prostu brak jej talentu, odziedziczyła dar, ale jest on mini. Niemniej spełnia swoje obowiązki czyli uczy sztuk tajemnych następne pokolenie w postaci swoich dwóch nastoletnich córek. Dziewczęta maja zdolności większe od matki, i korzystają z tego bez zahamowań.
Książka skojarzyła mi sie z Feminine Mistique nie tylko dlatego, ze jej wersja anglojęzyczna ukazała sie w tłumaczeniu 30 lat francuskim oryginale, podobnie jak feministyczne eseje Friedan ukazały się w Polsce około pół wieku po wydaniu amerykańskim.
Wydaje mi sie, że książka właśnie tematu tajemnicy kobiecej mocy dotyka, choć w bardziej zawoalowany i literacki sposób. W zabawniejszy na pewno. Można Czarownicę czytać jako bekę z męskiego lęku przed żeńskimi sprawami, oraz jako heheszki z mody na wiedźmy i ich sekretne praktyki.
Mnie książka momentami niesłychanie bawiła, ale czasem zawodziła gwałtownymi skrótami akcji, i zbyt dużą liczbą niedopowiedzeń. Z drugiej strony, wyjaśnienie wszystkiego to zabijanie magii, więc może lepiej że autorka sieka i miesza opowieści i nie całkiem wiadomo, co tak naprawdę sie wydarzyło, a co jest wytworem wyobraźni protagonistki.
Komentarze
Prześlij komentarz