Czeski Człowiek tłumaczy świat: "Przypadki Inżyniera ludzkich dusz" Josefa Skvoreckiego
Znów uległem głupiemu, choć chyba niedającemu się zabić
pragnieniu, żeby wytłumaczyć niewytłumaczalne,
Josef Skvorecky „Przypadki inżyniera ludzkich dusz”, Str 12
Dobrze się stało, że Inżyniera Ludzkich Dusz przeczytałam
dopiero teraz, gdy definitywnie mi przeszły chęci zdobywania edukacji w
formie zorganizowanej przez wyższą uczelnię. Bo Jakby się ta książka trafiła mi
wcześniej, to mogłaby mnie skusić do studiowania nawet nie języka czeskiego,
a czeskiej kultury i historii. No po prostu zachciałoby mi się bohemistyki i amerykanistyki
równocześnie, a to nie byłby pomysł możliwy do realizacji.
Tutaj znowu pomoże mi Mariusz Szczygieł, bo dzięki jego
wypowiedzi pojęłam, co najbardziej mnie urzeka nie tylko w tej książce, ale ogólnie
w literaturze, w sztuce jako takiej. Otóż Mariusz Szczygieł na pytanie dlaczego
chodzi na wykłady w PAN, odpowiedział : Bo uwielbiam, jak mnie coś przerasta”
Jak zobaczyłam te słowa, zrozumiałam, że mam tak samo…
No a powieść Skoverckiego dostarczyła mi tego uczucia wielokrotnie,
stąd moje dla niej uwielbienie.
Komentarze
Prześlij komentarz