Niemęsko czyli co czytać gdy nie jesteś Macho

Miałam nie pisać, bo jestem zmęczona. Tym, że od 1 klasy podstawówki do 4 liceum serwowano mi jako lektury obowiązkowe książki, gdzie ze wzór stawiano mi postaci żeńskie, wprowadzając zamęt w moje pojęcie o tym, na jaka kobietę powinnam wyrosnąć. Czego mnie te książki narzucone przez szkole nauczyły? Że powinnam być dziewicą, ale rodzić dzieci. Że jeśli będę młoda, piękna i słodka, to może znajdzie się jakiś Winicjusz, co zechce mnie uratować od stratowania przez byka. Że jak będę nieposłuszna, chętna do zabawy i pełna fantazji, to mnie najpierw doprowadzą do szaleństwa, a potem wywiozą na drabiniastym wozie hen daleko, poza społeczeństwo, jak Jagienkę. Że jak mi tradycyjna rola żony i matki nie pasuje, to mogłabym się ewentualnie przebrać za hajduczka i służyć jakiemuś rycerzowi, albo dać z siebie zrobić rozdartą sosnę. Przyznam się. Żadna z tych opcji nie okazała się dla mnie kusząca. Dziewczęciem będąc, wolałam biegać z Alicja za białym królikiem, łap...